Jeśli tak, to pustą przestrzeń wypełnia osobliwy rodzaj promieniowania, zwany promieniowaniem GibbonsaHawkinga, albo de Sittera. Niestety, czerpanie energii z tego promieniowania w celu wykonania użytecznej pracy nie jest możliwe. Gdyby próżnia dostarczała energii, spadłaby do niższego poziomu energetycznego, lecz próżnia znajduje się już w swoim najniższym stanie. Niezależnie od tego, jak sprytni staralibyśmy się być i w jakim stopniu Wszechświat jest chętny do współpracy, pewnego dnia staniemy w obliczu skończoności zapasów pozostających do naszej dyspozycji. Czy są sposoby, aby radzić sobie z tym problemem przez wieczność? Oczywistą strategią jest nauczyć się poprzestawać na małym, co po raz pierwszy przedyskutował ilościowo Dyson. By zmniejszyć zużycie energii i utrzymywać je na niskim poziomie niezależnie od podejmowanych wysiłków, kiedyś będziemy musieli obniżyć temperaturę naszych ciał.
Można zastanawiać się nad modyfikacją genetyczną organizmów ludzkich, tak by pozostawały aktywne w nieco niższych temperaturach niż obecne 310 K. Lecz temperatury ciała człowieka nie da się dowolnie obniżać; nieprzekraczalną dolną granicę stanowi punkt zamarzania krwi. Alternatywą jest więc całkowite pozbycie się naszej cielesnej powłoki. Idea odrzucenia ciała, chociaż fantastyczna, nie stanowi większego problemu. Zakłada jedynie, że świadomość nie jest nierozerwalnie związana ze szczególnym układem cząsteczek chemicznych, lecz może istnieć w wielu różnych formach, od cyborgów po czujące obłoki międzygwiazdowe. Większość współczesnych filozofów i badaczy świadomości traktuje świadome myślenie jako pro ces możliwy do przeprowadzenia komputerowo. Nie musimy się teraz zajmować szczegółami (co jest wygodne, jako że nie jesteśmy kompetentni, by to omawiać). Mamy jeszcze miliardy lat, by zaprojektować nowe fizyczne wcielenia, do których przeniesiemy kiedyś naszą jaźń. Te nowe „ciała” będą musiały funkcjonować w niższych temperaturach i spowolnić przemianę materii, a tym samym zużywać mniej energii.
Dyson wykazał, że gdyby organizmy potrafiły spowolnić swój metabolizm zgodnie z tempem ochładzania Wszechświata, mogłoby im się udać użytkować przez całą wieczność skończoną ilość energii. Chociaż niższe temperatury będą też spowalniały procesy myślowe liczbę myśli na sekundę tempo to pozostanie wystarczająco duże, by całkowita liczba myśli pozostawała w zasadzie nieograniczona. Krótko mówiąc, istoty inteligentne mogłyby trwać wiecznie nie tylko w czasie absolutnym, lecz także w subiektywnym. Tak długo, jak długo miałyby zagwarantowaną nieskończoną ilość myśli, nie powinny zważać na powolne tempo życia. Dokąd się śpieszyć, gdy ma się przed sobą miliardy lat? Na pierwszy rzut oka wyglądałoby to na przypadek uzyskiwania czegoś za darmo. Lecz nieskończoność w ujęciu matematycznym może przeczyć intuicji. By organizmy utrzymywały ten sam stopień złożoności przekonywał Dyson ich tempo przetwarzania informacji musi być wprost proporcjonalne do temperatury ciała, podczas gdy tempo spożytkowania energii jest proporcjonalne do kwadratu temperatury (ten dodatkowy czynnik wynika z podstawowych praw termodynamiki).