To jednak sprawa dalekiej przyszłości, na razie bowiem nie potrafimy wytwarzać czarnych dziur, choćby najmniejszych. W istocie każdy eksperymentalny test pętlowej grawitacji kwantowej wydaje się zadaniem niezwykle karkołomnym technicznie. Problem polega na tym, że efekty przewidziane przez tę teorię stają się znaczące dopiero przy skalach rzędu długości Plancka, ze względu na znikomość kwantów powierzchni i objętości. Jest to o 16 rzędów wielkości mniej niż skala zjawisk badanych w największych akceleratorach cząstek elementarnych (im mniejsze odległości, tym większe energie wchodzą w grę). Ponieważ zejście na poziom skali Plancka w akceleratorach jest nierealne, wielu naukowców porzuciło wszelką nadzieję, by teorię grawitacji kwantowej dało się empirycznie potwierdzić. Jednak w ostatnich latach kilku młodych badaczy wymyśliło nowe metody testowania pętlowej grawitacji kwantowej za pomocą dostępnych obecnie środków, oparte na badaniu propagacji światła we Wszechświecie.
Ruch światła w ośrodkach materialnych zależy od długości jego fali, co prowadzi do takich efektów, jak załamanie na granicy ośrodków czy rozszczepienie barw w pryzmacie. Z podobnymi efektami mamy do czynienia w przypadku światła i cząstek poruszających się w przestrzeni dyskretnej, opisywanej przez sieć spinową. Niestety, efekty te są proporcjonalne do stosunku długości Plancka do długości fali świetlnej, który dla światła widzialnego jest mniejszy niż 10~28 i nawet dla najbardziej energetycznych promieni kosmicznych nie przekracza jednej miliardowej. W przypadku promieniowania, które obserwujemy, zjawiska wynikające z granularności przestrzeni są nie do zauważenia. Młodzi naukowcy, o których wspomniałem, zwrócili jednak uwagę, że efekty te mogą się kumulować, kiedy promień świetlny przemierza wielkie
Błyski gamma podczas krótkotrwałej eksplozji wyrzucają fotony o szerokim zakresie energii. Obliczenia wykonane przez Rodolfa Gambiniego z Uniwersytetu Urugwajskiego, Jorge Pullina z Louisiana State University i innych wykazują, że fotony o różnych energiach powinny poruszać się z nieznacznie różniącymi się prędkościami, a więc docierać do Ziemi w nieco różnym czasie [ilustracja powyżej]. Efekt ten mamy szansę zaobserwować za pomocą satelitów badających promienie gamma. Na razie ich czułość jest tysiąckrotnie mniejsza od wymaganej, lecz nowe obserwatorium satelitarne GLAST, którego wystrzelenie planowane jest na rok 2006, będzie już dysponowało odpowiednią dokładnością. Czytelnik mógłby zapytać, czy w takim razie wynik ten oznacza, że szczególna teoria względności Einsteina, przewidująca uniwersalny charakter prędkości światła, jest błędna.