Fizyka lotów w kosmos jest nieubłagana: czy z większym, czy z mniejszym ładunkiem dostać się na orbitę jest bardzo trudno. Do pokonania ziemskiej grawitacji potrzebna jest tak wielka energia, że obecnie budowane pojazdy kosmiczne ledwo mogą unieść paliwo potrzebne do oderwania się od naszej planety. Aby mimo wszystko dostać się na orbitę, używa się rakiet wielostopniowych, których wypalone człony są odrzucane i bezpowrotnie tracone. Jedyną inną możliwością była dotychczas podróż promem kosmicznym, który może latać w kosmos wielokrotnie, ale jest wspomagany przez rakiety na paliwo stałe, odrzucane wkrótce po starcie wraz z zewnętrznym zbiornikiem paliwa płynnego. Utrata całości lub części pojazdu podnosi oczywiście koszty kosmicznych eskapad. Wydaje się zatem, że aby te koszty ograniczyć i rozpocząć tanie, regularne loty w kosmos, należy użyć pojazdów, które w jak największym stopniu nadają się do ponownego wykorzystania.
„Drobny” przemysł kosmiczny dostał nowy zastrzyk energii w 1995 roku, z chwilą ogłoszenia konkursu o nagrodę X PRIZE wartą 10 min dolarów. Wzorowana na Nagrodzie Orteiga, którą Charles Lindbergh otrzymał za lot przez Atlantyk bez lądowania, ma skierować uwagę prywatnych przedsiębiorców na loty suborbitalne, dużo łatwiejsze do zrealizowania niż wejście na orbitę (pojazd suborbitalny wznosi się ponad górne warstwy atmosfery, po czym wraca na Ziemię bez jej okrążania). Jak mówi Peter H. Diamandes, założyciel i przewodniczący Fundacji X PRIZE, „aby obniżyć początkową barierę, zmieniliśmy definicję tego, co jest ważne”. Nagrodzony zostanie zespół, który jako pierwszy umożliwi trzem osobom dotarcie na wysokość 100 km i powrót na Ziemię oraz powtórzy ten wyczyn w ciągu 14 dni, po wymianie nie więcej niż 10% masy pojazdu (nie licząc paliwa).
Zdaniem Diamandesa pionierzy prywatnych lotów kosmicznych będą zmuszeni nie tylko do realistycznej oceny kosztów, lecz także do pokonania przeszkód natury prawnej (m.in. związanych z odpowiedzialnością cywilną). Udział w konkursie zgłosiło ponad 20 firm, z których kilkanaście buduje już prototypy. Możliwe więc, że niebawem poznamy zwycięzcę konkursu (być może jeszcze przed ukazaniem się polskiej wersji tego artykułu przyp. red.). Zdaniem analityków największą szansą na rozwój rynku usług kosmicznych są turystyczne loty dla bogatych klientów. Od kilku lat firma Space Adventures z Arlington w stanie Wirginia przyjmuje rezerwacje na miejsca w prywatnych lotach kosmicznych, które według firmy mogą rozpocząć się już w roku 2005. Do chwili obecnej Space Adventures zorganizowała dla ponad 2000 osób wycieczki w rosyjskich migach. Jej klienci mogli też doświadczyć stanu nieważkości w lotach parabolicznych na pokładzie samolotu Iliuszyn 76, a dwaj z nich przebywali nawet przez kilka dni na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.