Okazało się, że magnetosfera Jowisza jest asymetryczna i że z jednej strony wypływają z niej wielkie ilości jonów i elektronów. Cassini wykonał również serię zdjęć Jowisza, na których bardzo wyraźnie widać szczegóły burzliwej atmosfery planety. Dzięki temu, że podróż międzyplanetarna trwała tak długo, NASA i ESA miały wystarczająco dużo czasu, by rozwiązać nieprzewidziany problem. W 2000 roku odkryto wadę systemu łączności, który ma umożliwić Cassiniemu odbieranie danych z Huygensa w czasie, gdy próbnik będzie opadał na powierzchnię Tytana (dane te będą następnie przekazywane na Ziemię). Podczas testu, w którym symulowano efekt Dopplera, jaki wystąpi w czasie opadania, odbiornik Cassiniego nie mógł dostroić się do zmienionej częstotliwości. Po wielomiesięcznych rozważaniach postanowiono zmienić trajektorię Cassiniego w taki sposób, by zmalała względna prędkość orbitera i próbnika (dzięki czemu zmniejszy się dopplerowskie przesunięcie częstotliwości).
Pierwsze bliskie spotkanie sondy Cassini z układem Saturna nastąpiło 11 czerwca, gdy sonda przeleciała w odległości 2000 km od Febusa niewielkiego globu o średnicy 220 km, który porusza się po nieregularnej orbicie eliptycznej w odległości około 13 min km od planety. Mimo skromnych rozmiarów obiekt ten intryguje naukowców, gdyż może być zbudowany z pierwotnego materiału, z którego ponad 4.5 mld lat temu powstały skaliste jądra planet zewnętrznych. 1 lipca Cassini zbliży się do Saturna, lecąc poniżej płaszczyzny pierścieni, po czym przemknie przez szeroką szczelinę pomiędzy pierścieniami F i G. Aby wejść na orbitę wokół Saturna, będzie musiał odpowiednio zmniejszyć swą prędkość. W tym celu włączy główny silnik, który będzie pracował przez 97 min, działając z silą skierowaną przeciwnie do kierunku lotu. Podczas pracy silnika Cassini zbliży się do Saturna na minimalną odległość 18 000 km. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, manewr hamowania skieruje sondę na wydłużoną orbitę eliptyczną, która następnie będzie stopniowo korygowana za pomocą włączanego w odpowiednich momentach silnika.
W centrum kontroli obserwujemy, jak instrument zmaga się z zewnętrznymi i lokalnymi drganiami oraz wibracjami, starając się je wytłumić. Czternastego dnia podczas osiemnastodobowego przebiegu próbnego, który rozpoczął się 28 grudnia, niepożądany szum nadal przebija. Raab wpatruje się w wyświetlane na frontowej ścianie wykresy kontrolne. Czerwona krzywa chaotycznie wznosi się i opada, obrazując pracę głównego detektora właśnie wytrąconego ze stanu równowagi. Po chwili linia powoli się stabilizuje, jednak nie na długo, kilka minut później znowu strzela raz w górę, raz w dół. Niebieska linia wskazująca pracę kontrolnego detektora o gorszej czułości całkiem gaśnie. Podczas telekonferencji fizyk H. Richard Gustafson wymienia informacje o zakłóceniach ze swymi kolegami z bliźniaczego obserwatorium LIGO w LMngston, zbudowanego w ostępach Luizjany Do rozmowy włącza się dyrektor GEO 600, podobnego, ale mniejszego instrumentu koło Hanoweru w Niemczech.