W tym samym czasie wygasł także kontrakt rządowy na X34 pojazd wielokrotnego użytku, który startował do lotu na orbitę z wysokości kilkunastu kilometrów, na jaką był wynoszony przez samolot pasażerski typu L1011. Na wszystkie te niedokończone programy wydano około miliarda dolarów. PRYWATNI PRZEDSIĘBIORCY dostrzegli tymczasem zapotrzebowanie na tanie, regularne loty w kosmos z niewielkimi ładunkami. Aby zmniejszyć koszty, aparaturę naukową o niewielkich gabarytach wynosi się często w kosmos „okazyjnie” w rakietach, które jednocześnie transportują duże ładunki warte wiele milionów dolarów. Brak tanich lotów z regularnym harmonogramem jest wielkim utrudnieniem dla naukowców akademickich badających na przykład zjawiska zachodzące w stanie nieważkości. „Chciałbym oczywiście, by loty w kosmos staniały, ale to, co naprawdę jest nam potrzebne, to system, w którym cena jest proporcjonalna do masy ładunku w zakresie od niecałego kilograma do kilkudziesięciu mówi Chris Kitts, który buduje małe satelity w Santa Clara University Myślę, że rynek uniwersytecki otworzyłby się znacznie szerzej, gdyby skoncentrowano się na tym aspekcie”.

Kitts szacuje, że nawet przy obecnych cenach uniwersytety mogłyby zamawiać co najmniej 10 startów rocznie. „Liczba ta mogłaby wzrosnąć nawet do 20 czy 30 startów rocznie, gdyby na rynku pojawiła się tania, specjalistyczna rakieta nośna” mówi Rex Ridenoure, długoletni projektant i propagator idei małych satelitów. Zauważa on, że lekkie satelity o ściśle określonych zadaniach, które przebywają w kosmosie nie dłużej niż tydzień, tworzą solidną niszę rynkową. Jak podaje Aerospace Corporation (prywatna grupa doradców z El Segundo w Kalifornii, która pracuje dla US Air Force), w latach 19902002 NASA wystrzeliła każdego roku średnio po 25 rakiet sondujących (czyli konwencjonalnych rakiet nośnych nieosiągających orbity). Usługi polegające na wynoszeniu małych ładunków w przestrzeń kosmiczną oferuje obecnie kilka firm, lecz dla wielu potencjalnych klientów ich cena jest wciąż zbyt wysoka.

Survey Satellite Technology firma z Wielkiej Brytanii, opiera swoją działalność głównie na wynoszeniu w kosmos uniwersyteckich ładunków naukowych o masie do pół tony. Za 35 do 70 rys. dolarów przyrządy naukowe mogą polecieć „okazyjnie” w dużych rakietach rosyjskich jako ładunek dodatkowy. Alternatywą jest samodzielny lot w mniejszej rakiecie rosyjskiej; wtedy jednak trzeba zapłacić od 10 do 13 min dolarów. Do transportu małych ładunków może być również użyta rakieta Pegasus firmy Orbital Science (jest to rakieta jednorazowego użytku, wynoszona przed startem na wysokość kilkunastu kilometrów samolot pasażerski L1011). Cena takiej usługi waha się od 14 do 30 min dolarów. Liczne małe firmy pracują obecnie nad projektami tanich pojazdów kosmicznych nowej generacji. Kilka z nich ma siedziby na lotnisku Mojave, w położonej na północ od Los Angeles piaszczystej okolicy żartobliwie nazywanej Doliną Kerosynową. Z Los Angeles dociera się tu samochodem w dwie godziny.



Tagi: kosmos, wybuch, satelita

Katalog

Partnerzy

badanie sprawozdań finansowych Praca w administracji publicznej

Reklama