nwp.org.pl ameryka
Ósmy czerwca
8 czerwca 2004 roku rozpocznie się jak każdy inny dzień, ale właśnie wtedy wielu szczęściarzy obejrzy niezwykle rzadkie zjawisko astronomiczne. Osoby znajdujące się we właściwym miejscu i mające dostęp do odpowiednich filtrów, lornetek lub małych teleskopów zobaczą planetę Wenus jako czarny krążek, który przez prawie sześć godzin będzie się przesuwał przed ognistym dyskiem Słońca. Zjawisko to, zwane tranzytem Wenus, obejrzą w całości mieszkańcy Europy oraz większości obszarów Azji i Afryki. W Australii będzie można przed zmierzchem ujrzeć tylko początkową fazę tranzytu, a na wschodnim wybrzeżu USA i Ameryki Południowej tylko jego fazę końcową (zanim wzejdzie tam Słońce, Wenus pokona już trzy czwarte drogi na tle jego tarczy). Pechowcy z zachodniego wybrzeża USA i z południowozachodniej części Ameryki Południowej w ogóle nie zobaczą tego wydarzenia. Tranzyt Wenus jest znacznie mniej widowiskowy niż zaćmienie Słońca, podczas którego na tarczę słoneczną nasuwa się Księżyc. Wprawdzie Wenus jest trzy i pół razy większa od Księżyca, ale jej znaczna odległość od Ziemi powoduje, że na tle Słońca wygląda jak niewielka plamka, zakrywająca mniej niż 0.1% jego tarczy. Dlaczego więc naukowcy, popularyzatorzy i miłośnicy astronomii są tak bardzo podekscytowani zbliżającym się zjawiskiem? Po części dlatego, że jest ono bardzo rzadkie: do tej pory astronomowie oglądali tylko pięć tranzytów Wenus, z których ostatni nastąpił 6 grudnia 1882 roku. Ci, którzy przegapią tegoroczny, będą mogli ujrzeć Wenus na tle tarczy słonecznej w 2012 roku; potem ...
Oszacowania
Dzięki takim oszacowaniom stwierdzono, że promienie dysków mieszczą się w zakresie od 100 do 1000 j.a. (jednostka astronomiczna jest zdefiniowana jako średnia odległość Ziemi od Słońca i wynosi 149 600 000 km), czyli są od 20 do 200 razy większe od promienia orbity Jowisza. Badania widmowe prowadzą do wniosku, że skład chemiczny pyłu w dyskach pozaslonecznych przypomina skład komet okrążających Słońce. Widmo dysku pozwala także wnioskować o jego strukturze. Dyski zaobserwowane przez IRAS nie mają jednolitej temperatury. Ich wewnętrzne części, leżące blisko gwiazdy, są gorętsze od części zewnętrznych. Nie znaleziono w nich jednak pyłu o temperaturze większej od 200 K. Gdyby dysk rozciągał się aż do samej gwiazdy, owa graniczna temperatura byłaby znacznie wyższa. Tak więc wydaje się, że w większości przypadków bliskie otoczenie centralnej gwiazdy jest wolne od pyłu (jej pyłowy dysk ma w centrum "dziurę"). "Centralne dziury", których istnienie wydedukowano z obserwacji widmowych, dostarczyły astronomom pierwszych wskazówek przemawiających za tym, że w pyłowych dyskach kryją się niewidoczne dla nas planety. Jedną z gwiazd, u których IRAS wykrył nadwyżkę podczerwieni, była (3 Pictoris. W 1984 roku Bradford A. Smith, pracujący wówczas w University of Arizona, i Richard J. Terrile z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie w Kalifornii wykonali jej zdjęcie w świetle widzialnym za pomocą 2.5metrowego teleskopu w Las Campanas Observatory w Chile. By zarejestrować słabe światło odbite od dysku, posłużyli się koronografem, czyli urządzeniem, w ...
Katalog