nwp.org.pl niebo
Pierwsze zaburzenie
Pierwsze zaburzenia w jednorodnym rozkładzie temperatury mikrofalowego promieniowania tła na niebie odnalazł właśnie COBE. Okazało się, że temperatura tego promieniowania w dwóch punktach na niebie różni się zaledwie o około jedną stutysięczną kelwina. Satelita ten nie miał jednak wystarczającej zdolności rozdzielczej, by dostrzec na niebie ślady dzisiejszych struktur (galaktyk, gromad i supergromad galaktyk). Pod koniec lat dziewięćdziesiątych kilka międzynarodowych zespołów badawczych, MAXIMA (astronomowie amerykańscy), BOOMERANG (grupa europejskoamerykańskoaustralijska), ARCHEOPS (program europejski), przeprowadzi?o obserwacje promieniowania t?a za pomoc? instrumentów umieszczonych w gondolach balonów stratosferycznych. Wynoszone około 30 km nad powierzchnię Ziemi przy rządy pomiarowe są mniej narażone na termiczny szum naszej atmosfery. Wyniki okazały się rewelacyjne Uzyskano precyzyjne, szczegółowe mapy małych fragmentów nieba. Zdolność rozdzielcza tych obrazów była dostatecznie duża, by dostrzec na ich ślady (w postaci plamek odpowiadających cieplejszym i zimniejszym obszarom) protoobiektów: protogalaktyk, protogromad, protosupergromad. Można powiedzieć, że udało się uchwycić najdalsze z możliwych do zaobserwowania obiektów we Wszechświecie. Dalej nie widać już nic, bo wszystko zasłania gorąca plazma, podobnie jak nie można zajrzeć do gorącego, gęstego wnętrza Słońca. Obserwacje balonowe miały jednak sporą wadę, ze względu na utrudnioną kontrolę aparatury i krótki czas lotu (kilka dni do kilku tygodni) obejmowały niewielkie fragmenty nieba i odpowiadały jednokrotnemu pokryciu go obserwacjami. 30 czerwca 2001 roku NASA wystrzeliła rakietę typu Delta 2, która wyniosła w kosmos sondę MAP (Microwave Anisotropy Probe). We wrześniu 2002 roku zmieniono jej nazwę na ...
Plamy
Tak więc układ gorących i zimnych plam wywołanych falami akustycznymi został "wmrożony" w rozkład temperatury mikrofalowego promieniowania tła. Jednocześnie na materię przestało oddziaływać ciśnienie promieniowania, które uniemożliwiało kurczenie się jej zagęszczeń. Pod wpływem grawitacji zagęszczenia te mogły teraz zacząć się zapadać, dając początek gwiazdom i galaktykom. Okazało się, że na 100 tys. obserwowanych dziś fluktuacji temperatury promieniowania reliktowego jedna odpowiada zaburzeniu wystarczająco dużemu, by mogła z niego powstać któraś z wielkoskalowyeh struktur, jakie odkrywamy ostatnio we Wszechświecie. Co jednak było przyczyną pierwotnych zaburzeń, dzięki którym zostały wzbudzone fale dźwiękowe? To kłopotliwe pytanie. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy świadkami Wielkiego Wybuchu i obserwujemy postępujące rozszerzanie się Wszechświata. Z każdego punktu można zobaczyć tylko skończony obszar, którego rozmiary odpowiadają drodze, jaką światło przebyło od Wielkiego Wybuchu. Granicę tego obszaru kosmolodzy nazywają horyzontem. Poza nim niczego nie da się zobaczyć. Obszar ten stale się powiększa i osiągnął już rozmiary obserwowalnego dziś Wszechświata. Ponieważ informacji nie można przekazywać szybciej niż światło, horyzont określa sferę działania jakiegokolwiek procesu fizycznego. Jeśli cofamy się w czasie, poszukując pochodzenia struktur o określonych rozmiarach fizycznych, w końcu dojdziemy do chwili, w której horyzont staje się mniejszy od rozmiarów badanej struktury. Żaden zgodny z zasadą przyczynowości proces fizyczny nie pozwala zatem wyjaśnić pochodzenia tych struktur. W kosmologii nazywamy to problemem horyzontu. Na szczęście z problemem tym radzi sobie teoria inflacji. Wyjaśnia ona również fizyczny mechanizm wzbudzania pierwotnych fal ...
Katalog