nwp.org.pl rząd
Wrzesień
Z jaką trudnością przyszło zainteresowanym przeprowadzenie zmiany paradygmatu, okazało się w następstwie wyborów w Niemczech we wrześniu 1998 r. Najpierw doszło do spięć między konserwatywnym rządem w Warszawie a nowym rządem Zielonych i socjaldemokratów w Berlinie. Warszawscy politycy byli rozczarowani wyborczą porażką nadzwyczaj lubianego w Polsce Helmuta Kohla. Kiedy nowy kanclerz Gerhard Schröder zapowiedział "więcej realizmu" i przykładanie większej wagi do interesów niemieckich w polityce europejskiej, polscy politycy zarzucali mu brak wrażliwości na motywowaną historycznie szczególność relacji z Polską i odwrót od proeuropejskiej postawy jego poprzednika. Klasa polityczna zdawała się bać nieznanych skutków zmiany generacji i paradygmatu. O wiele spokojniej zareagowało polskie społeczeństwo: jak pokazały sondaże, tylko co szósty ankietowany (17 procent) obawiał się, że po zmianie rządu w Niemczech pogorszą się warunki, na których Polska wstąpi do Unii Europejskiej; tylko co czwarty (24 procent) obawiał się spowolnienia procesu integracji. Na pytanie o wpływ zmiany niemieckiego rządu na stosunki bilateralne tylko 21 procent odpowiedziało "raczej niekorzystnie", co w porównaniu z poruszeniem w kręgach politycznych nie było wysokim wynikiem. Co ciekawe, oczekiwania mieszkańców Polski północnej i zachodniej, czyli dawnych terenów niemieckich, wiązane ze zmianą rządu, były na ogół bardziej pozytywne, prawdopodobnie dlatego, że liczono na zmniejszenie wpływów wypędzonych. Pełna sceptycyzmu reakcja konserwatywnej koalicji rządzącej w Polsce brała się przede wszystkim z powodu pryncypialnej, uwarunkowanej ideologicznie i historycznie niechęci wobec Zielonych, a przede wszystkich wobec socjaldemokratów. Wyrażało się w niej także rozczarowanie z powodu utraty dobrze już znanego, bliskiego partnera w długoletniej współpracy. Polityka polska Kohla ze sformułowaną przez niego wizją Niemiec jako "polskiego adwokata w Europie" stawiała Polskę w pewnym sensie na pozycji szczególnej wśród innych kandydatów do integracji z Unią. Ponieważ Kohl uzasadniał swoją koncepcję szczególną historyczną odpowiedzialnością Niemiec za Polskę, obawiano się w Warszawie, że w polityce zagranicznej rządu Schrödera, silniej akcentującej własny interes Niemiec, dojdzie do Utraty tego korzystnego statusu. Przede wszystkim jednak pierwsze spontaniczne reakcje Warszawy na pierwsze wypowiedzi Schrödera pokazały, jak głęboko wciąż tkwi nieufność wobec "niemieckich interesów", które najwyraźniej pojmowane są jako sprzeczne z polskimi. U schyłku lat 90. miejsce formuły o "polsko-niemieckiej wspólnocie interesów" zajmowała stopniowo bardziej defensywna retoryka. W Warszawie, która ze swej strony alergicznie zareagowała na pojęcie "niemieckie interesy", należało do standardowego repertuaru polityka mówienie o "obronie polskich interesów w Europie" - przy czym nierzadko sugerowano, że trzeba ich bronić właśnie przed Niemcami. ...
Katalog