Astronomowie od dawna podejrzewali, że taka sfera istnieje, ale niewielu sądziło, że jest ona aż tak wielka. Przez długi czas interpretacja OWP była utrudniona, ponieważ uwięzieni w Galaktyce nie potrafiliśmy ich zlokalizować. Mogliśmy wyznaczać dwuwymiarowe mapy nieba, ale w obrazie brakowało nam głębi. Nieznajomość tych odległości doprowadziła w ciągu ostatnich 40 lat do sformułowania wielu alternatywnych hipotez. W niektórych naukowcy postulowali, że OWP znajdują się w naszym gwiazdowym sąsiedztwie, a w innych umieszczali je głęboko w przestrzeni międzygalaktycznej. Niedawny przełom w badaniach był możliwy głównie dzięki temu, że teleskopy naziemne i umieszczone na orbicie dostarczyły w końcu informacji o położeniu OWP w trójwymiarowej przestrzeni. W ten sposób spojrzeliśmy na nasze gwiezdne miasto z lepszej perspektywy.
NASZA GALAKTYKA ZAWIERA około 100 mld gwiazd. Większość z nich jest skupiona w cienkim dysku o średnicy około 100 tys. lat świetlnych i grubości około 3 tys. lat świetlnych. Gwiazdy te krążą wokół centrum Galaktyki po niemal kołowych orbitach na przykład Słońce porusza się z prędkością około 200 km/s. Kolejne 10 mld gwiazd układa się w galaktyczne halo wielką sferyczną otoczkę wokół dysku. Przestrzeń pomiędzy gwiazdami wypełniają gaz i pyl. Tworzą międzygwiazdowy ośrodek, którego większość także wiruje wokół centrum Galaktyki po kołowych orbitach. Dysk gazowopyłowy jest jeszcze cieńszy niż dysk z gwiazd. Podobnie jak w przypadku planetarnej atmosfery gaz ośrodka międzygwiazdowego jest gęstszy „u podstawy” (czyli płaszczyzny Galaktyki) i rozrzedza się ze wzrostem wysokości (odległości od płaszczyzny Galaktyki).
Około 10% ośrodka międzygwiazdowego znajduje się poza płaszczyzną Galaktyki i porusza się nawet o 400 km/s szybciej, niż wynikałoby to z prędkości obrotu. Ten pędzący gaz to właśnie OWR Historia badań OWP zaczęła się w latach pięćdziesiątych, gdy Guido Miinch z California Institute of Technology odkrył gęste skupiska gazu poza płaszczyzną Galaktyki ewidentne odstępstwo od reguły mówiącej, że gęstość gazu maleje wraz z odległością od płaszczyzny dysku. Pozostawione samopas chmury gazu powinny szybko się rozproszyć. W 1956 roku Lyman Spitzer jun. z Princeton University zaproponował wyjaśnienie tego zjawiska obłoki te stabilizuje ciśnienie gorącej gazowej korony otaczającej Drogę Mleczną coś w rodzaju korony słonecznej, tyle że w galaktycznej skali. Jan Oort z Uniwersytetu w Lejdzie w Holandii, zainspirowany propozycją Spitzera, wysunął przypuszczenie, że galaktyczne halo może także zawierać położony bardzo daleko od płaszczyzny dysku zimny gaz.