W 1917 roku Albert Einstein stanął przed poważnym problemem, na który natknął się, próbując pogodzić swoją nową teorię grawitacji, ogólną teorię względności, z ówczesną ograniczoną wiedzą o Wszechświecie. Podobnie jak większość jemu współczesnych był przekonany, że Wszechświat jest statyczny (ani się nie rozszerza, ani nie kurczy). Niestety, zgodnie z ogólną teorią względności ten pożądany przez wszystkich stan był nieosiągalny. W desperacji Einstein ad hoc wprowadził do swych równań człon kosmologiczny, który przeciwstawiał się grawitacji i umożliwiał uzyskanie rozwiązania statycznego. Dwanaście lat później amerykański astronom Edwin Hubble odkrył jednak, że Wszechświat jest daleki od statyczności. Stwierdził, że odległe galaktyki oddalają się od nas, przy czym prędkość ucieczki każdej z nich jest proporcjonalna do odległości dzielącej ją od naszej Galaktyki. Człon kosmologiczny nie był potrzebny do opisu rozszerzającego się Wszechświata i Einstein porzucił własną ideę.
Amerykański fizyk rosyjskiego pochodzenia, George Gamow, wspomina w swojej autobiografii: „Kiedy dyskutowałem z Einsteinem o problemach kosmologicznych, stwierdził w pewnej chwili, że wprowadzenie członu kosmologicznego było największą pomyłką jego życia”. W ostatnich latach człon kosmologiczny, nazywany też stalą kosmologiczną, pojawił się ponownie i najprawdopodobniej odegra bardzo ważną rolę w fizyce XXI wieku. Rozumowanie, które doprowadziło do tej koncepcji, jest jednak zupełnie odmienne od oryginalnego rozumowania Einsteina. Na konieczność wprowadzenia członu kosmologicznego wskazują odkryty przed sześcioma laty wzrost tempa ekspansji Wszechświata, a także, o ironio, pewne konsekwencje zasad mechaniki kwantowej dziedziny fizyki, której Einstein notorycznie nie cierpiał. Wielu fizyków ma nadzieję, że człon kosmologiczny okaże się kluczem umożliwiającym wykroczenie poza teorię Einsteina i głębsze zrozumienie przestrzeni, czasu oraz grawitacji, a także być może stworzenie kwantowej teorii unifikującej grawitację z innymi oddziaływaniami podstawowymi.
Jest zbyt wcześnie, by mówić, jak taka teoria miałaby wyglądać, ale wydaje się pewne, że gruntownie odmieni ona nasz obraz Wszechświata. Ogólna teoria względności powstała w wyniku dziesięcioletnich wysiłków Einsteina. Zmierzały one do znalezienia matematycznego opisu dla niezwykle ważnego spostrzeżenia, jakie genialny fizyk poczynił w 1907 roku, kiedy to nabrał przekonania, że grawitacja i ruch przyśpieszony są sobie równoważne. Jak to ilustruje słynny eksperyment myślowy Einsteina, wewnątrz windy spoczywającej w polu grawitacyjnym o natężeniu g wszelkie procesy fizyczne przebiegają tak samo jak wewnątrz windy, która porusza się z przyśpieszeniem g w pustej przestrzeni. Einstein pozostawał pod silnym wpływem filozoficznych poglądów austriackiego fizyka Ernsta Macha, który odrzucał ideę absolutnego układu odniesienia w czasoprzestrzeni. W fizyce newtonowskiej bezwładność należy rozumieć jako dążność obiektu do poruszania się ze stalą prędkością aż do chwili, gdy zadziała nań jakaś siła.