Dla bojaźliwych mogłoby to wyglądać na koniec. Lecz dla wyrównania słabej wydajności radiatorów Dyson obmyślił śmiałą strategię hibernacji. Organizmy spędzałyby w stanie czuwania jedynie niewielką część swego życia. Podczas snu tempo ich metabolizmu powinno spadać, lecz co jest decy dujące nadal odprowadzałyby ciepło. W ten sposób uzyskałyby jeszcze niższą średnią temperaturę ciała [ilustracja na następnej stronie]. Rzeczywiście, spędzając we śnie coraz większą część życia, zużywałyby skończone ilości energii, a jednak istniały wiecznie i miały nieskończoną liczbę myśli. Dyson wysnuł stąd wniosek, że życie wieczne jest możliwe. Od czasu opublikowania tej oryginalnej pracy okazało się, że realizacja nakreślonego w niej planu napotyka trudności. Po pierwsze, Dyson założył, że średnia temperatura głębi kosmosu obecnie na poziomie 2.7 K, określonym przez kosmiczne mikrofalowe promieniowanie tła będzie zawsze maleć wraz z jego rozszerzaniem się, tak więc organizmy będą mogły ciągle obniżać swą temperaturę.
Lecz jeśli Wszechświat ma niezerową stałą kosmologiczną, temperatura osiąga pewne absolutne minimum ustalone przez promieniowanie GibbonsaHawkinga. Zgodnie z aktualnymi oszacowaniami wartości stałej kosmologicznej, promieniowanie to ma temperaturę efektywną około 10~29 K. I jak na to zwróciliśmy uwagę, niezależnie również kosmolodzy J. Richard Gott II, John Barrow oraz Frank Tipler, w momencie gdy organizmy oziębią się do takiego poziomu, nie będą już mogły dla oszczędzenia energii dalej obniżać swej temperatury. Po drugie, potrzebowalibyśmy budzików do okresowego budzenia organizmów. Zegary te musiałyby działać niezawodnie przez coraz dłuższe okresy, zasilane coraz mniejszą energią. Z mechaniki kwantowej wynika, że to niemożliwe. Weźmy na przykład budzik składający się z dwóch początkowo oddalonych małych kulek, a następnie wycelowanych w siebie i uwolnionych
Tak więc zużycie mocy zmniejsza się szybciej niż zdolności poznawcze. W temperaturze 310 K ciało ludzkie zużywa około 100 W. W temperaturze 155 K organizm o podobnym stopniu złożoności myślałby prawdopodobnie dwa razy wolniej, lecz spożytkowywał jedną czwartą mocy. Taki kompromis jest do przyjęcia, gdyż procesy fizyczne zachodzące w otoczeniu zwalniają w podobnym tempie. NIESTETY, JEST w TYM pewien kruczek. Większość mocy rozprasza się w postaci ciepła, które musi ujść zazwyczaj w formie promieniowania jeśli obiekt ma się nie rozgrzać. Na przykład skóra ludzka świeci w podczerwieni. W bardzo niskich temperaturach najwydajniejszym promiennikiem byłby rozrzedzony gaz elektronów. Lecz wydajność nawet tego optymalnego radiatora spada jak sześcian temperatury, szybciej, niż zmniejsza się tempo przemiany materii. A zatem nastąpi kiedyś taki moment, w którym organizmy nie będą mogły obniżać dalej swej temperatury. Zostaną tym samym zmuszone do zredukowania stopnia swojej złożoności do zgłupienia. Z czasem trudno je będzie uważać za istoty inteligentne.