Rocznica
Po początkowych zgrzytach obie strony starały się zmniejszyć wzajemną nieufność poprzez nasilenie kontaktów. Punktem kulminacyjnym miały być obchodzone 1. września 1999 r. po raz pierwszy wspólnie uroczystości 60. rocznicy niemieckiej napaści na Polskę. Ministrowie Spraw zagranicznych Trójkąta Weimarskiego spotkali się w Weimarze, marszałkowie i prezydenci parlamentów w Berlinie, a prezydenci państw najpierw we Frankfurcie nad Odrą, aby potem wziąć udział w centralnych obchodach na Westerplatte. Jeszcze dziesięć lat wcześniej wizyta ówczesnego prezydenta Niemiec von Weizsäckera poniosła porażkę z powodu oporu kanclerza. Rau podczas przygotowań do swojej wizyty próbował pomniejszyć symboliczny charakter swojego wystąpienia, aby przez to podkreślić osiągniętą jakość stosunków polsko-niemieckich. Jak stwierdził, nie stawia sobie jakiegoś szczególnego celu, chce "po prostu przyjechać i pokazać, że dla dobra naszej wspólnej przyszłości wyciągnęliśmy wnioski z przeszłości." W odróżnieniu od przemówień Herzoga i Bartoszewskiego obaj prezydenci mówili w swoich wystąpieniach o pojednaniu jako o czymś już osiągniętym. Rau podziękował tym, którzy się do tego przyczynili, a Kwaśniewski mówił o Polakach i Niemcach jako o "dobrych sąsiadach", a nawet przyjaciołach. Podkreślano to, co łączy: "Solidarność" jako prekursor dla niemieckiej jedności i niemieckie wstawiennictwo za polskim członkostwem w Unii Europejskiej i NATO.
Ta nieufność nie była po prostu reakcją na patos pojednania początku lat 90., w którym krytycy z polskich ugrupowań konserwatywnych upatrują próby niemieckiej manipulacji zmierzającej do zatarcia różnic między sprawcami a ofiarami. Według nich Polska prowadzi wobec Niemiec politykę zbyt spolegliwą. Poprzez "cierpliwe znoszenie arogancji sąsiada" i niewczesne przebaczenie Polska miałaby pozbawić się możliwości "wykorzystania w polityce zagranicznej historycznych triumfów i rocznic do tego, aby stworzyć właściwy obraz naszego kraju na świecie". Polska powinna kierować się przykładem Izraela. Historii można użyć np. jako moralnego środka nacisku w procesie rozszerzenia Unii: "Jeśli Niemcy żądają np. ograniczenia prawa Polaków do pracy w Unii Europejskiej, to wydają się zapominać, że w latach 1939-1945 chętnie profitowali z przymusowej pracy Polaków." Musi to wzbudzać wrażenie, że "Polacy w bogatych Niemczech mogą pracować tylko jako niewolnicy." Korespondent "Frankfurter Allgemeine Zeitung" Michael Ludwig postawił w tym kontekście pytanie: "Czy piórem kierowało wynikające z historii poczucie bezsilności, czy też ten przejaskrawiony obraz Niemców jako wroga nie spełnia czasem funkcji politycznej, może ma odsunąć w czasie zagrażającą utratę władzy."