Czy też Wszechświat istniał już wcześniej? Jeszcze dziesięć lat temu takie dociekania zostałyby uznane za bluźnierstwo. Większość kosmologów uważała je po prostu za pozbawione sensu tak samo jak pytanie, co znajduje się na północ od bieguna północnego. Jednakże postępy fizyki teoretycznej, a zwłaszcza narodziny teorii strun, doprowadziły do zmiany tej sytuacji: Wszechświat przed Wielkim Wybuchem stał się przedmiotem badań kosmologii. Rosnące zainteresowanie tą tematyką oznacza, że wahadło intelektu, które waha się tam i z powrotem od tysiącleci, osiągnęło kolejne skrajne położenie. W tej czy innej postaci kwestia początku wszechrzeczy zaprzątała umysły filozofów i teologów w niemal wszystkich kulturach. Jest ona elementem rozległej problematyki, którą najkrócej zreasumował Paul Gaguin w swym słynnym obrazie z 1897 roku: D’ou venonsnous? Que sommesnous? Ou ałłonsnous? (Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy?).

Dzieło przedstawia cykl narodzin, życia i śmierci, z którym wiążą się pytania o pochodzenie, tożsamość i przeznaczenie rodzaju ludzkiego. Pytania te dotyczą każdego z nas, a zarazem mają wymiar kosmiczny. Możemy prześledzić naszą linię genealogiczną przez pokolenia przodków i dalej przez gatunki zwierząt, które dały początek ludziom rozumnym, pierwsze prymitywne formy życia, pierwiastki zsyntetyzowane we wczesnym Wszechświecie aż po pierwotną bezpostaciową energię. Czy możemy tak cofać się w nieskończoność, czy też to nasze poszukiwanie korzeni ma swój ostateczny kres? Czy kosmos jest tak jak my sami czymś nietrwałym i przemijającym? Początek czasu był przedmiotem zażartych sporów starożytnych Greków. Arystoteles, który uważał, iż nigdy takiego początku nie było, powoływał się na zasadę, że nic nie może powstać z niczego: jeśli Wszechświat nie mógł wyłonić się z nicości, musiał istnieć zawsze. Ta i inne przesłanki doprowadziły go do wniosku, że czas rozciąga się bez końca w przeszłość i przyszłość.

Oczywiście, w kwantowej grawitacji pętlowej sporo pytań nadal pozostaje bez odpowiedzi. Niektóre z nich to wymagające wyjaśnienia kwestie techniczne. Pragnęlibyśmy wiedzieć, czy i jak należałoby zmodyfikować szczególną teorię względności w zakresie bardzo wysokich energii. Nasze dotychczasowe spekulacje na ten temat nie były należycie powiązane z pętlową grawitacją kwantową. Chętnie też dowiedzielibyśmy się, czy ogólna teoria względności stanowi zawsze dobre przybliżenie tej teorii dla odległości większych niż skala Plancka (na razie wiadomo tylko, że jest to słuszne dla pewnych stanów odpowiadających stosunkowo słabym falom grawitacyjnym rozchodzącym się w przestrzeni płaskiej). I wreszcie chcielibyśmy zrozumieć, czy pętlowa grawitacja kwantowa ma coś do powiedzenia na temat unifikacji. Czy wszystkie oddziaływania, w tym grawitacyjne, to tylko różne aspekty jednej fundamentalnej siły? Jedna z konkretnych propozycji unifikacji znalazła wyraz w teorii strun, lecz my również mamy pewną ideę, jak dokonać unifikacji za pomocą pętlowej grawitacji kwantowej.

Tagi: wszechświat, teoria, grawitacja

Katalog

Partnerzy

Reklama