Idąc tym tropem, badacze zaczęli dokładnie przyglądać się rozważaniom teoretycznym, na których opierała się teza o występowaniu osobliwości początkowej. Jedno z założeń przyjętych w tych rozważaniach że teoria względności obowiązuje zawsze i we wszystkich warunkach jest dość wątpliwe. W pobliżu domniemanej osobliwości istotną, jeśli nie wręcz dominującą rolę, muszą odgrywać efekty kwantowe, których teoria względności w ogóle nie uwzględnia; wnioskowanie na jej podstawie o nieuchronności wystąpienia osobliwości jest zatem mocno naciągane. Aby się dowiedzieć, co się wtedy naprawdę zdarzyło, fizycy musieliby zastąpić teorię względności kwantową teorią grawitacji. Próbowało to zrobić wielu teoretyków, poczynając od Einsteina, jednakże aż do polowy lat osiemdziesiątych ich wysiłki były praktycznie bezowocne.
NAJWIĘKSZE NADZIEJE na stworzenie kwantowej teorii grawitacji wiąże się obecnie z dwoma kierunkami badań. Pierwszy z nich, który doprowadził do opracowania pędowej grawitacji kwantowej, pozostawia teorię Einsteina w zasadzie bez zmian; zmienia natomiast procedurę uwzględniania efektów relatywistycznych w mechanice kwantowej [patrz: Lee Smolin „Atomy czasu i przestrzeni”; Świat Nauki, luty 2004]. W ciągu ostatnich kilku lat zwolennicy pędowej grawitacji kwantowej odnotowali istotne sukcesy, znacznie ją udoskonalając. Niemniej ich podejście może okazać się za mało radykalne, by pokonać zasadnicze przeszkody na drodze do kwantowania grawitacji. Przed podobnym problemem stanęli teoretycy zajmujący się fizyką cząstek elementarnych, gdy Enrico Fermi przedstawił w 1934 roku teorię słabych oddziaływań jądrowych, którą zbudował na wzór teorii oddziaływań elektromagnetycznych.
Okazało się, że nie tłumaczy ona wszystkich obserwowanych własności rozpadu |3 i że pełny kwantowy opis oddziaływań słabych musi opierać się na całkowicie nowej koncepcji. Taką koncepcją była teoria oddziaływań elektroslabych, którą pod koniec lat sześćdziesiątych zaproponowali Sheldon L. Glashow, Steven Weinberg i Abdus Salam. Drugim kierunkiem poszukiwań, według mnie bardziej obiecującym, jest teoria strun naprawdę rewolucyjna modyfikacja teorii względności Einsteina. W tym artykule skupię się właśnie na niej, chociaż zwolennicy pędowej grawitacji kwantowej utrzymują, że w wielu przypadkach ich prace prowadzą do tych samych wniosków. Punktem wyjściowym teorii strun był opracowany przeze mnie w 1968 roku model teoretyczny, który miał opisywać cząstki jądra atomowego (protony i neutrony) i ich oddziaływania. Początkowo wzbudzał on wiele entuzjazmu; wkrótce okazało się jednak, że nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Kilka lat później został zarzucony na rzecz chromodynamiki kwantowej, która opisuje cząstki jądrowe za pomocą ich elementarnych składowych kwarków.