Podczas przejścia przez pierścienie Cassini został uderzony około 500 razy.Obiekty, które uderzały w sondę miały na szczęście wielkość drobin sadzy, ale mimo trafień sonda działa. Kolejny etap drogi, to wypuszczenie Hoygensa ku Tytanowi. 14 stycznia 2005 roku Hoygens szykuje się do wejścia w grubą, zachmurzoną atmosferę. Na pokładzie ma kamerę, która zrobi pierwsze zdjęcia tajemniczego księżyca. Dla wielu ludzi było to ukoronowanie ponad 15 lat pracy, a sukces lub niepowodzenie zależały zaledwie od kilku godzin. W przeciwieństwie do lądowników marsjańskich z balonami, sonda Hoygens miała tylko trzy spadochrony hamujące, które powinny dać sondzie dość czasu na zrobienie pierwszych zdjęć pod chmurami Tytana. Niebezpieczeństwo rosło w miarę zbliżania się do lądowania. Dopiero po 4 godzinach można było przekazać informacje, że pojazd osiadł bezpiecznie na powierzchni. W końcu Hoygens działał i nadawał bezpośrednio z Tytana. Był pierwszą sondą, która wyładowała w zewnętrznej części układu słonecznego. Samo lądowanie się powiodło, ale na użyteczne informacje trzeba było jeszcze poczekać
Nawet po bezpiecznym lądowaniu nie było pewności, że wszystko będzie działało poprawnie.Po trzech godzinach od pierwszego sygnału na Ziemię zaczęły napływać pierwsze sygnały o najniezwyklejszym księżycu Saturna. Najpierw uzyskano przeglądowe obrazy powierzchni Tytana, pierwsze, jakie dotarły do ludzkich oczu, a kolejne sekundy przynosiły następne. Pierwsze obrazy powstały podczas samego lądowania. Krajobraz przypomina niektóre okolice naszej planety. Obrazy są dość szczegółowe, by pokazać skalisty krajobraz, są nawet detale. Opoką na Tytanie jest lód. Specjalne kamery na podczerwień ujawniły, że powierzchnia Tytana przeżywa procesy geologiczne, podobne do tych na Ziemi; jest nawet lawa i wulkany. Cassini nadal gromadzi intensywne dane na temat okolicy Saturna, a naukowcy dowiadują się nowych, nadzwyczajnych rzeczy o tym dziwnym świecie. Wykrywają związki chemiczne, które prawie 4 mld lat temu dały początek życiu na Ziemi. Te dane pomagają uzyskać dokładniejszy obraz genezy naszego układu słonecznego, ale o wiele więcej musimy się jeszcze nauczyć. Jest pomysł, by wysłać na Tytana rodzaj sterowców, które będą zbierać dane, krążąc w jego atmosferze. Dzięki sondom poznaliśmy sekrety, które inaczej byłyby wieczną tajemnicą.
Najsilniejsze inflacyjne fale grawitacyjne to te o długości porównywalnej ze średnicą obserwowanego dziś Wszechświata. Aby je wykryć, trzeba śledzić zbiór swobodnie poruszających się cząstek znajdujących się od siebie w podobnych odległościach. Zupełnie niespodziewanie przyroda stworzyła taki układ w postaci pierwotnej plazmy, będącej źródłem mikrofalowego promieniowania tła. Podczas 300 tys. lat, które upłynęły od epoki inflacyjnej do momentu wyemitowania tego promieniowania, superdługie fale grawitacyjne rozchodziły się we Wszechświecie, na przemian sprężając i rozprężając plazmę [ilustracja na sąsiedniej stronie]. Badacze mogą obecnie obserwować te oscylacyjne ruchy, poszukując drobnych przesunięć Dopplera w mikrofalowym promieniowaniu tła.