Dziś już wiadomo, że gwałtowny kres świata dinozaurów spowodowało uderzenie planetoidy lub komety. Natomiast nie do końca jest jasne, co było bezpośrednią przyczyną wyginięcia dinozaurów i wielu innych zwierząt oraz jak ekosystemy zdołały się później odbudować. Kataklizm był dużo większy niż przeciwności, z którymi zwykle borykają się żywe istoty. Planetoida lub kometa mknęła po niebie z prędkością ponad 40 razy przekraczającą prędkość dźwięku. Była tak wielka, że kiedy jej czoło zetknęło się z powierzchnią Ziemi, przeciwny koniec znajdował się na wysokości przelotowej pasażerskich odrzutowców. Energia zderzenia odpowiadała energii wybuchu 100 bln ton trotylu. Od tamtej pory przez 65 min lat nie było na naszej planecie silniejszej eksplozji. Ślady kolizji można znaleźć pod lasami tropikalnymi Jukatanu, pod ruinami budowli Majów w Mayapán, pod portowym miasteczkiem Progreso i pod wodami Zatoki Meksykańskiej. Krater, nazwany Chicxulub', który powstał najprawdopodobniej wtedy, gdy uderzenie wstrząsnęło skorupą ziemską, ma około 180 km średnicy i jest otoczony pierścieniem uskoków o średnicy 240 km.

Czasami nauka w swej zdolności do zadziwiania i oszałamiania przerasta fantastykę. Tak właśnie jest w przypadku tego impaktu. Zniszczył jeden świat i umożliwił powstanie następnego. Z ostatnich badań wynika jednak, że gatunki nie wyginęły natychmiast, bezpośrednio wskutek kolizji. Miała ona natomiast poważny wpływ na środowisko, w wyniku czego zniszczenia rozprzestrzeniły się na całą Ziemię. Jednymi z najbardziej destrukcyjnych czynników były rozlegle pożary wzniecone na większości kontynentów. Pożoga unicestwiła najważniejsze siedliska, zrujnowała podstawę piramidy pokarmowej na lądach i przyczyniła się do globalnego ustania fotosyntezy. BY NA WŁASNE OCZY ZOBACZYĆ ślady katastrofy, wystarczy odwiedzić któreś z wielu odsłonięć, na przykład na zachodzie Stanów Zjednoczonych czy na południu Europy. Szczególnie reprezentatywna jest niecka Raton w Kolorado i Nowym Meksyku. Między warstwą skalną z opanowanego przez dinozaury okresu kredowego a warstwą z okresu następnego, trzeciorzędowego2, wciśnięta jest centymetrowa warstewka ilu wzbogacona w rzadkie pierwiastki

Tę warstwę graniczną na rozmaitych stanowiskach na całym świecie wnikliwie analizował zespół Wendy S. Wolbach z DePaul University i w 1985 roku dokonał zdumiewającego odkrycia. Badacze rozpoznali w niej mikroskopijne drobiny sadzy węgliste kulki, nierzadko skupione w grona. Ich skład odpowiadał składowi dymu palących się lasów. Ilość tej sadzy w przeliczeniu na całą powierzchnię Ziemi odpowiada prawie 70 mld ton szczątków. To popioły kredowego świata. Wówczas sadza interesowała naukowców głównie jako dodatkowe potwierdzenie hipotezy, że wielkie wymieranie zostało spowodowane przez impakt, a nie przez wulkanizm, którego skutki nie byłyby ani tak nagle, ani tak powszechne [patrz: Walter Alvarez i Frank Asaro „An Extraterrestrial Impact”; Scientific American, październik 1990]. W roku 1990 H. Jay Melosh, planetolog z University of Arizona, ze współpracownikami opisał, jak kosmiczne zderzenie mogło rozpętać na całym świecie pożary. W momencie zderzenia z Ziemią planetoida (lub kometa) rozpadła się, a fragment skorupy ziemskiej odparował, tworząc ognisty pióropusz.

Tagi: wybuch, epoka, burza

Katalog

Partnerzy

Reklama